Są pewne cechy u dzieci, których wiecznie zazdroszczę. Jedną z nich jest nieograniczona, przez zasady wyznaczone przez dorosłych, kreatywność.

Leon, lekko przymuszony do odrobienia zadania domowego, potrafi spędzić popołudnie nie wyłącznie na graniu na konsoli, ale także na podwórku, tworząc sieć cytadeli i fortyfikacji na szczytach głazu wystającego w ogrodzie. Jestem też przekonany, że nawet przy rodzicach pokazywałbym zapominaną już sztukę wchodzenia na drzewa. Czy puszka po sardynkach może zostać zgnieciona do grubości okładki zeszytu? Trzeba to sprawdzić! Wujek Michał pokazał, że kora brzozowa idealnie nadaje się do rozpalania ognia? Czemu czekać z tym do najbliższego rodzinnego smażenia kiełbasy na ognisku?

Pod koniec dnia Leon wciąż pozostaje najstarszym z rodzeństwa, które widzi w nim osobę łączącą świat dorosłych i dzieci. Mimo że nie jest dużo starszy od brata i siostry.

fotografia rodzinnafotografia_dzieci_02sesja rodzinnafotografia_dzieci_04bmxwspinanie się po drzewiefotografia_dzieci_07chłopak z zapałkamifotografia rodzinna rzeszówfotografia_dzieci_10rzeszów fotografia rodzinnazdjęcia dziecifotograf rzeszów

ZAPRASZAM DO SESJI ZE SWOJĄ RODZINA – INNE ZDJĘCIA Z KATEGORII FOTOGRAFIA RODZINNA

POLUB NA FACEBOOKU

trollstigen_01Dwa lata temu będąc w Norwegii, wybraliśmy się na jedną z bardziej znanych tras w Skandynawii – Trollstigen, czyli Drogą Troli. Jest ona malownicza, czasem niebezpieczna, można zobaczyć pełno wodospadów, klifów, fiordy, hodowle łososi, łosie, szczyty gór, doliny, farmy do których w zimie nie ma dostępu innego niż za pomocą skutera i helikoptera, przepłynąć się promem. W tym roku, wybraliśmy się tą trasą w nocy. Jako że białe noce się właśnie zaczynały (koniec maja), to wyjeżdżając o 21 było całkiem jasno, ale na szczycie drogi po 1 w nocy było już po zmroku. Tutaj określenie „niebieska godzina” nie zmieściło się w skali temperatury światła. Ustawienie balansu bieli w aparacie na 10.000 stopni Kelvina, sprawiło, że zdjęcia były tylko lekko niebieskie. Deal with it!
trollstigen_02trollstigen_03trollstigen_04trollstigen_05trollstigen nighttrollstigen_07trollstigen_08trollstigen norwaytrollstigentrollstigen chatadroga na trollstigenpowrót z trollstigen Około 3 w nocy dotarliśmy do miejscowości, z której mieliśmy prom. Jako że odpływał rano, rozłożyliśmy kanapę w Fordzie i poszliśmy spać. Następnego dnia przedostaliśmy się do Eidsdal. Aby dojechać do miejsca, z którego można podziwiać zaprzyjaźnione fjordy, ruszyliśmy w stronę Geiranger.

Valldal promValldal ferrytrollstigen_17geiranger ferry

Po drodze przygotowano dla turystów kilka punktów widokowych, z największym znajdującym się przy pierwszym zakręcie serpentyn na tzw. Drodze Orłów. Droga ta oddana do użytku w 1955 roku, przebiegająca przez miejsce bytowania orłów, uczyniła Geiranger dostępnym przez cały rok. Może to dziwić(albo i nie), ale w Norwegii dalej jest sporo miejsc, do których człowiek się nie dostanie samochodem w zimie. Pozostają łodzie, promy, skutery śnieżne, helikoptery i narty. Wracając do punktu widokowego – w sezonie turystycznym trudno zaparkować tam samochód, szczególnie że w dół prowadzi półkilometrowa przepaść, w towarzystwie wodospadu. Rozciąga się stamtąd ciekawy widok na wioskę i fjordy z zacumowanymi statkami wycieczkowymi i przepływającymi promami. Między nimi czasem przepływają malutkie łódki rybaków, które z góry są ledwo widoczne. Wyznając zasadę, mówiącą żeby nie robić więcej niż dwa zdjęcia w miejscu gdzie rocznie jest wykonywanych kilkanaście milionów fotografii, które potem można znaleźć w necie – ruszyliśmy dalej.
Ørnevegentrollstigen maptrollstigen_21Wracając już do domu, mijaliśmy jadące z naprzeciwka kolumny samochodów zabytkowych. Nie przesadzę mówiąc, że było ich na drodze więcej niż współczesnych samochodów.Flaklypa Grand Prix