Dziś w wannie przeczytałem w marcowym Pozytywie z 2004 r. tekst Victora Albrowa i pozwoliłem go sobie prze kleić.

„Dla Imperium Zła pracowałem jako fotograf reklamowy dłużej, niż mógłbym przypuszczać.  Początkowo kierowałem się nawet pasją, ale z czasem mój entuzjazm osłabł. Stałem się fotograficzną prostytutką. Mogłem iść na naprawdę daleki ustępstwa, byle tylko zadowolić klientów. Jedyne zdjęcia, jakie tworzyłem, były dla nich. Niekiedy okazywało się to nawet ciekawe – albo tak mi się zdawało -ponieważ ciągle pojawiały się jakieś problemy techniczne, które musiałem rozwiązać. Satysfakcji było coraz mniej…”

Jak to przeczytałem to zrozumiałem, że ostatnio też taka prostytutka się ze mnie powoli robi – kiedyś nawet jak do spożywczego szedłem to brałem aparat ze sobą, przez co swego czasu kolega Pudzian na swoim blogu napisał, że od tej fotografii to mam skrzywienie i to nie tylko kręgosłupa. Teraz potrzebuję trochę od aparatu odpocząć i jak biorę do torby analoga to po to, żeby trochę zabić swoje wyrzuty sumienia, bo klatek prawie i tak nie przestrzeliwuje. Co prawda robię trochę fot dla siebie, ale coraz mniej z powodu natłoku pracy, ale to nie to co kiedyś. Dawniej na bloga non – stop dawałem nowe foty, które mimo dużych braków sprzętowych, robiłem i które dawały trochę radości – zresztą nie tylko mi.

Cieszę się więc, że sezon ślubny się kończy i będę miał czas na rozwijanie siebie i swoich umiejętności. W zanadrzu mam kilka starych projektów i jeszcze więcej nowych. Mimo, że dudków będzie trochę mniej w kieszeni, to rozwój i robienie czegoś co się ludziom podoba i daje mi dużą satysfakcję, to powody dla których zacząłem przygodę z fotografią.

Chciałbym tym postem dać do myślenia ludziom, którzy mając doskonałe narzędzia do tworzenia czegoś pięknego, wykorzystują go tylko do zarabiania pieniędzy i wyrywania lasek na „ahtyste-fotografa”, że tym sposobem stają się prostytutkami – albo jak bardziej to bardziej kiedyś w rozmowie powiedział venio – dziwkami.

dziwkarstwoKliknij na obrazek, żeby zobaczyć, co Kazik o tym myśli.

 

Taka mini sesja przy okazji pomocy we wklejaniu zdjęć do albumu. Na tle ściany mojego pokoju.

Rodziny się nie wybiera, więc co zrobić w sytuacji kiedy teść robiąc nam zdjęcie z najbliższymi, ucina nam w kadrze – a chciałby na pewno na żywo – głowę?

Korzystamy wtedy z photoshop home edition – programu, który dzięki rozbudowanej pracy na warstwach i maskach pomaga we wszelkim retuszu fotografii. Z pomocą dwóch innych zdjęć naprawiamy zdjęcie na którym nam zależy w ciągu kilkunastu sekund.

darmowy photoshopphotoshop za darmo

Program do pobrania TUTAJ.