Czyli Asia i Sławek, którzy mnie uczyli jak korzystać z filtrów polaryzacyjnych, bo sami są fotografami podróżniczo – krajobrazowymi:) Była z nami Sarenka – świadkowa ze ślubu – której muszę podziękować nie tylko za miłe towarzystwo, ale także za zabranie latarki, chusteczek higienicznych, czekolady niemieckiej – mojej ulubionej z czasów dzieciństwa – i belgijskiej.

Jak widać poniżej – Bieszczady, w które za rok będę częściej jeździł. Nie tylko do pracy.

zdjęcia ślubne rzeszówzdjęcia ślubne rzeszów

Co chwilę ktoś z przejeżdżających turystów nam – tzn Asi i Sławkowi – machał, śmiał się i składał życzenia. Z tego miejsca mam tylko jedno zdjęcie jak Sławek nie macha przejezdnym.

bukiet ślubny bieszczadyOkolice Chatki Puchatka. Myślę, że duża cześć osób, która była w Bieszczadach, odwiedziła schronisko, znajdujące się na Połoninie Wetlińskiej. Wejście zajęło nam niecałe 45 minut, ponieważ będą na dole, ustaliliśmy że mamy godzine do zachodu słońca. Pogoda do tego zaczynała się robić wietrzna i pochmurna, więc podzieliliśmy się statywami i innymi sprzętami foto i śmiało ruszyliśmy na górę. Państwo młodzi, oczywiście byli w strojach ślubnych – jedynie buty mieli trekingowe.
sesja ślubna w BieszczadachZ parkingu na połoninę poszedł z nami bezpański pies, który załapał się na zdjęciu powyżej po lewej. Widać ogon:)

zdjęcia ślubne rzeszów

Jeżeli interesują Cię zdjęcia ślubne w moim wykonaniu – klikaj